RSS
poniedziałek, 07 listopada 2011
Gratulacje



Serdecznie gratulujemy czytelniczce Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej Filii nr 8 w Kłodnicy Pani Agnieszce Lakwa za zdobycie nagrody internautów w konkursie

Fundacji Orange.

 

Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej Krystian Gałuszka

 

Kierownik Filii nr 8 Urszula Jojko

poniedziałek, 26 września 2011
Internet i biblioteki

Świat nieustannie dąży do przodu. Wraz z nim nauka, technika i my wszyscy. Dziś ludzie nie wyobrażają sobie życia bez komputera, internetu. To właśnie tam najczęściej poszukujemy potrzebnych informacji, i niestety coraz częściej zapominamy o tradycyjnych książkach, o ich zapachu, o klimacie, który panuje w bibliotece. Czy jednak te dwa jakże różne światy muszą się wykluczać? Sądzę, że nie. Będę się opowiadać za stanowiskiem, że jednak Internet i Biblioteki wzajemnie się uzupełniają.

Bibliotekę kojarzę jako miejsce o niesamowitym klimacie i specyficznym zapachu. Miejsce, w którym od zawsze spędzałam wiele czasu. Najpierw jako uczennica, teraz jako studentka. Priorytetowym zadaniem biblioteki jest oczywiście dostarczanie źródła informacji czytelnikowi. Rzeczywiście w bibliotece na wyciągnięcie ręki mamy wiele książek, gdzie z całą pewnością są sprawdzone i wiarygodne informacje na pożądany temat, i to w dodatku całkiem za darmo. Internet również daje nam możliwość dostępu do ogromnych zasobów informacji i jeszcze dużo szybciej niż w bibliotece, przecież wystarczy kliknąć i już. Ale nie ma już takiej pewności co do poprawności i prawdziwości wyszukanych materiałów. Nieraz wyszukując czegoś w Internecie, musiałam następnie i tak konfrontować to z informacjami w książce. Jednakże to dzięki Internetowi można np. komputerowo zamawiać książki. Wystarczy w domu wyszukać, zamówić i do biblioteki iść jedynie odebrać książkę. Dla osób, które w codziennym życiu są bardzo zabiegane to niezwykła oszczędność czasu. Ponadto w Internecie możemy szukać informacji o każdej porze dnia i nocy, zaś biblioteka ma określone godziny działania.

W dzisiejszych czasach Internet oferuje nam również możliwość korzystania z tzw. e-booków. Sama niejednokrotnie z nich korzystałam, kiedy w trakcie trwania roku akademickiego potrzebne akurat książki znikały z bibliotek jak "świeże bułeczki". Niestety często zdarza się tak, że w bibliotece brak jest niektórych tytułów, albo tak, że liczba książek jest zbyt mała. Wtedy właśnie dzięki e-bookom można sobie właściwie bez problemów poradzić. Dlaczego właściwie? Bo czytanie książek na ekranie monitora niesie za sobą pewne niedogodności (niemożliwość skupienia, bolące oczy, gubienie się w tekście). Z całą pewnością czytanie tradycyjnej książki jest wygodniejsze i przyjemniejsze, ale w opisywanych przeze mnie przypadkach lepsze e-booki niż nic...

Ponadto nie można zapomnieć o tym, iż w Internecie mamy już dostępne książki, które są czytane przez lektorów. Uważam to za ogromne ułatwienie dla osób np. niewidomych, którzy sami czytać nie mogą.

Niejednokrotnie słyszałam od starszych ludzi, że spędzali całe dnie w bibliotekach i w czytelniach poszukując potrzebnej książki czy pożądanych informacji, a dzisiaj wystarczy tylko wejść na odpowiednią stronę w Internecie, kliknąć i już jest znalezione, zamówione, do odebrania. Chciałam jednak zauważyć, iż skoro jest możliwość ułatwienia sobie życia, to dlaczego tego nie zrobić?

Internet to duże udogodnienie dla współczesnego społeczeństwa, jednak nigdy nie zastąpi całkowicie biblioteki i książek. Książkę zabieram ze sobą wszędzie: na wyjazd, do autobusu, do parku. O Internecie powiedzieć tego nie mogę. Trudno byłoby wchodzić do miejskiego, przepełnionego autobusu z komputerem. Zarówno biblioteki, jak i Internet mają swoje plusy i minusy, jednakże razem tworzą nierozerwalną już teraz całość.

Czytelniczka

czwartek, 22 września 2011
Internet i biblioteki

Biblioteka- obcowanie z ludźmi spotkanymi w bibliotece, obcowanie z książką (wejść- rozgościć się, biesiadować- wyjść).

Internet- Szybki dostęp do informacji, wyszukanie, zastosowanie i kasowanie (wskoczyć- wyskoczyć).

Biblioteka, od niej zaczynam, bo jest bliższa mojej wrażliwości i usposobieniu to można by powiedzieć zbiór ludzi, książek, ale to tylko bardzo powierzchowne określenie. To miejsce przyjazne, ciepłe, swojskie. Przynajmniej moje doświadczenia i odczucia są właśnie takie. Część jej atmosfery przenosimy do domu. Biblioteka to oczywiście miejsce, w którym szuka się informacji, zaspokaja własne potrzeby czytelnicze.

Pamiętam za lat studenckich, kiedy dostęp do komputera był utrudniony, a co dopiero do internetu, to biblioteka (i czytelnia) była miejscem, gdzie spędzaliśmy mnóstwo czasu, bo tam znajdowało się wszystkie potrzebne informacje, opracowania, publikacje. Oj, ciężko było czasami zdobyć właściwą pozycję, zapisywaliśmy się do kolejki do wypożyczenia, ale jakoś zdobyliśmy wykształcenie i wiedzę, więc w tradycyjny sposób też można.

A internet?

Oczywiście, też szukamy w nim informacji, szybciej uzyskujemy odpowiedź, podpowiedź, mamy wszystko podane na "tacy". Wiele dowiadujemy się tak przypadkiem, przy okazji, nie szukając czegoś konkretnego. Zdecydowanie wygrywa z tradycyjną biblioteką w szybkości otrzymania odpowiedzi, "albo wie, albo nie wie." Tylko "klik, klik i już", a zanim człowiek wybierze się z domu, przejdzie lub przyjedzie, odszuka właściwej pozycji, to minie czasem sporo czasu.

Ale czy tylko czas ma znaczenie? Może właśnie ma, ale wcale nie chodzi o pośpiech, tylko o "mienie czasu" na pewne czynności?

Czyż nie milej przyjść do biblioteki, może spacerkiem w jesiennej aurze, zamienić słówko z przemiłą Panią, która doradzi, co wybrać. A potem usiąść w wygodnym fotelu z filiżanką herbaty i zagłębić sięw wyśmienitej lekturze? Ale na to trzeba mieć właśnie czas.

I ja tak lubię... mieć czas.

Czytelniczka

Biblioteka cioci Marzeny

Zapytana przy okazji kupowania prezentów w księgarni, moja ciocia Marzena, starsza już i bardziej doświadczona osoba, stwierdziła:

"W czasach mojej młodości książki i inne publikacje były jedynym rzetelnym źródłem wiedzy. Wiadomo, w telewizji dwa kanały, niewiele można było się z niej dowiedzieć.

Księgarnie zaopatrzone różnie.

Ale za to moja osiedlowa biblioteka! "Pycha!"

Tam przychodziło się z listą konkretnych pozycji, zasłyszanych opinii o autorach, może zaciekawił mnie jakiś tytuł, może twórczość konkretnego autora.

Nasza Pani bibliotekarka, Pani Basia, zawsze przyjaźnie nastawiona, kompetentna osoba, zawsze potrafiła coś o danej książce powiedzieć. Czy jest ciekawa, czy to pozycja dla mnie, czy może zanudzę się przy niej na śmierć. Jeśli czytelnik odwiedzał bibliotekę regularnie, to przez krótkie rozmowy, opowiastki czy żarciki tak poznała człowieka, że bez trudu przychodziło jej wskazanie człowiekowi odpowiedniej lektury.

Pamiętam, jak chciałam podyskutować na temat jakiejś książki, o której usłyszałam od koleżanki, a Pani Basia mówi do mnie: "Pani nie powinna czytać w ogóle tej powieści. To przeraźliwa, pełna katastrofy i nieszczęść książka! I napisana tak przejmująco. A przy Pani dolegliwościach sercowych może byłoby to niewskazane". Oczywiście musiałam przeczytać, bo skutek ostrzeżeń Pani Basi był odwrotny: ciekawość wzięła górę.

Potem zmieniały się bibliotekarki, czy bibliotekarze. I ja zmieniłam miejsca zamieszkania, ale zawsze chętnie korzystam z bibliotek. Mają jakiś urok, magię i lubię tam przychodzić."

Czytelniczka

poniedziałek, 05 września 2011
Nie ma książek, nie ma nas

Słyszymy w mediach o drastycznym spadku czytelnictwa w Polsce, o likwidacji bibliotek. Czy wiemy, co to znaczy?

67% Polaków nie miało książki w ręku. Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich podaje, że spośród tych, co czytają, 40% nie kupuje książek, tylko wypożycza.

Starajmy się o jak najwięcej nowości dla Bibliotek by przyciągały czytelnika.

 

Nasze dzieci całymi dniami grają na komputerze lub bawią się wideotelefonem. Dorośli- siedzą przed telewizorem. Ratujmy biblioteki publiczne, gdyż są ostatnimi placówkami aktywnie promującymi czytelnictwo.

Trzeba ratować książkę.